wtorek, 26 marca 2019

Rozdział 6

Dziewczyna stała w drzwiach sali, cały czas intensywnie patrząc na tablicę. Nie mogła uwierzyć, że zwykła pomyłka zaprowadziła ją do tego miejsca. Miejsce, które mogło odmienić całe jej życie i rozwiązać wszystkie, a przynajmniej większość jej problemów. Nie umiała oderwać wzroku od niepozornie wyglądającego ciągu zer i jedynek. Na pierwszy rzut oka wydawały się one być ułożone zupełnie losowo, ale Jessika wiedziała, że skrywają za sobą o wiele więcej.Wiedziała też, że za wszelką cenę musi dowiedzieć się, co to takiego.  Nagle zorientowała się, że powinna już dawno opuścić salę i udać się na tę właściwą lekcję.
-Po co przyszłaś?- spytała starsza, znacznie niższa od Jessiki pani, która najwyraźniej była nauczycielką tego magicznego przedmiotu.
-Jezu no już wychodzę- mruknęła Jessika i odwróciła się w stronę wyjścia- Ale jeszcze tu wrócę!!- odparła z entuzjazmem i wybiegła z sali, co spotkało się ze zdziwieniem uczniów oraz nauczycielki, jednak Jessiki to nie obchodziło. Naprawdę zamierzała tu wrócić, aby odkryć całą prawdę i nikt nie był w stanie odciągnąć jej od tych planów.
Lekcje tego dnia bardzo się dziewczynie dłużyły. Nie mogła przestać myśleć o tych dziwnych ciągach liczb. Nawet nie zwróciła uwagi na swoją  Gdy wreszcie zadzwonił ostatni dzwonek, jako pierwsza wybiegła z sali i pędem ruszyła w stronę klasy, do której trafiła przez przypadek tego samego dnia rano. Zastała tam pakującą się, spotkaną wcześniej nauczycielkę, która spojrzała na nią zdegustowanym wzrokiem.
-Znowu ty, nie jesteś na profilu informatycznym, prawda? Czego w takim razie chcesz?
-M-muszę zapytać panią o te dziwne liczby.- Jessika zdyszana wskazała palcem na jeszcze niestartą tablicę.
-Ach, liczby binarne- odparła nauczycielka i westchęła- w Króliczku wszyscy wiedzą jak to się nazywa...Dobrze jednak, co dokładnie chcesz wiedzieć?
-A czy my jesteśmy w K...-zaczęła mówić Jessika, jednak w porę zorientowała się, że nie powinna irytować osoby, która pomoże jej zmienić całe jej życie- Chcę wiedzieć wszystko.- zaczęła mówić od nowa- Naprawdę wszystko, co one znaczą, do czego służą, jak je odczytywać. Muszę to wiedzieć.
-Zastanawia mnie moja droga, skąd w tobie tyle zapału...Podejrzewam, że informatyka cię nie interesuje, dlaczego więc zadajesz mi takie pytania? I dlaczego miałabym wykorzystać swój wolny czas na pomoc tobie?
-To naprawdę bardzo ważne. Nie mam czasu na tłumaczenie, odwdzięczę się.
-A będziesz w zamian promować wszędzie Króliczka?
-No jacha.
-Dobrze, w takim razie mogę ci pomóc.- odparła z lekką niechęcią nauczycielka i podeszła do tablicy, aby zacząć tłumaczyć.
Jessika w skupieniu przyglądała się całemu procesowi, starannie robiła notatki i starała się jak najwięcej zapamiętać. Po zakończeniu podziękowała nauczycielce i szybko pobiegła do domu, gdzie zamierzała przetworzyć wszystkie zebrane informacje, a następnie wykorzystać je w praktyce. Nie witając się z mamą wbiegła na górę, rzuciła plecak na łóżko i szybko wzięła pierwszy lepszy notatnik. Wyświetliła podejrzaną wiadomość od Marcina i dokładnie przepisała ją na kartkę, aby nie dopuścić się żadnego błędu. Następnie powoli, ale starannie zaczęła zamieniać dziwne cyfry na liczby dziesiętne, które mimo, że dalej wyglądały nieco bezsensownie, na pewno były łatwiejsze do zrozumienia niż w poprzedniej formie.
50.892480, 15.751977
Tak właśnie prezentował się ostateczny wynik. Jessika próbowała wielu rzeczy, jednak w dalszym ciągu nie mogła doszukać się finalnego znaczenia. W końcu uznała, że dobrym pomysłem będzie wyszukanie tego w przeglądarce. Pierwszym i jedynym wynikiem była jakaś lokalizacja w mapach. "Ach, to muszą być współrzędne"-pomyślała. Kliknęła w nie i zaczęła przybliżać mapę. Nie wydawało się to żadnym specjalnym miejscem. Czemu Marcin miałby gdzieś to wysyłać? Czemu jej? Wtedy Jessika zdała sobie sprawę, że chłopak prawdopodobnie pomylił się w odbiorcy. To wcale nie miało być do niej, a do kogoś, komu to miejsce na pewno jest znajome. Marcin zdecydowanie coś przed nią ukrywał. Dziewczyna nie zamierzała tego tak zostawić. Postanowiła, że następnego dnia wybierze się w to miejsce razem z Paulem i Robertem Szybkimwagonem. Odkryje prawdę za wszelką cenę.
**********cdn***********

wtorek, 19 marca 2019

Rozdział 5

Jessika podczas wspólnej drogi z Paulem i nowo poznanym Robertem Szybkimwagonem do domu, zauważyła, że Paulo wygląda jakoś inaczej. No tak! Miał na sobie kapelusz.
-Jezu ale kozak kapelusz. - powiedziała
-Tak, też to zauważyłem - wtrącił Szybkiwagon - dasz przymierzyć?
-Po moim trupie - odparł Paulo.
-Hehe :--D
Dalsza podróż minęła im na wspólnych rozmowach oraz poznawaniu siebie nawzajem. Nadszedł czas rozstania. Jessika wreszcie wymieniła się z Paulem numerami telefonów, a ten razem ze Szybkimwagonem ruszył w swoją stronę. Było już późno. Dziewczyna chciała się położyć, ponieważ jutro czekał ją pierwszy dzień w nowej szkole, jednakże zdała sobie sprawę, że z tego wszystkiego zapomniała o Marcinie. Postanowiła dopytać się go o szczegóły, zanim sama rozpocznie śledztwo. Wyjęła telefon i niepewnie otworzyła konwersację ze swoim chłopakiem. "Co jest kurde" wpisała powoli drżącymi dłońmi, po czym wysłała wiadomość. Niedługo potem przyszło jej powiadomienie, że chłopak odczytał. Minuty, w trakcie których nie otrzymała żadnej odpowiedzi, wydawały się trwać całą wieczność. Z każdą chwilą Jessika stresowała się coraz bardziej, była już na skraju płaczu, jak przez połowę swojego życia, tylko że teraz dwa razy bardziej. Już miała pójść się użalać na tłiterku, kiedy zobaczyła jedną nową wiadomość od Marcina. Wzięła głęboki wdech i otworzyła ją. "Haha to znaczy kocham cię w takim magicznym kodzie hehehe hahaha hihihi buziaczki idź już spać misiu pysiu skarbie kochanie mwaahhh mam nadzieję że nie oglądasz się za jakimiś hiszpanami np jak mnie nie ma;--*
Haha żarcik taki wiem że nigdy byś tego nie zrobiła paaaa". Jessika postanowiła zostawić tę wiadomość bez odpowiedzi. Położyła się na łóżku i patrząc w sufit zaczęła rozmyślać nad sensem swojego marnego życia i innymi rzeczami. "Marcin ty siusiaku - pomyślała - osoba, która zhackowała mi konto na msp, na pewno nie pisała mi, że mnie kocha. Co chcesz przede mną ukryć?!?!?!!!!!!!!!!!" Gdy skończyła już myśleć, popłakała się i poszła spać.
******************************************
Następnego dnia rano obudził ją głos mamy.
-Wstawaj, znowu się spóźnisz.
-ZOSTAW MNIE, WIEM ŻE I TAK MNIE NIE KOCHASZ.- wykrzyknęła Jessika
-Jezu ale o co ci teraz chodzi....
-O G*WNO!!!!!!! CZEMU NIKT MNIE NIE ROZUMIE?
-Dobra idę sobie, spróbuj się tylko spóźnić gówniaro.- odparła mama, po czym wyszła z pokoju, zostawiając dziewczynę samą.
Jessika popłakała się, ale nie mogła poświęcić na tę czynność zbyt dużo czasu, ponieważ rzeczywiście była już prawie spóźniona. Ubrała crop top z napisem "*tu wstaw dowolny cringe napis*", spodnie z dziurami i glany, które pokazywały jaka wyjątkowa jest. Wyszła z domu bez słowa i ruszyła w stronę szkoły. Dotarła na miejsce z 5-minutowym spóźnieniem. Nie była tu wcześniej, więc nie wiedziała gdzie ma iść.
-E, ty, gdzie jest sala 20?- zwróciła się oschłym tonem do losowej osoby z korytarza, żeby wiedziała ona, że z Jessiką się nie zadziera.
-P-po prawej stronie na końcu korytarza...n-nie mam dzisiaj drugiego śniadania, przepraszam, proszę oszczędź mnie. - odpowiedziała przerażona dziewczynka, po czym uciekła z płaczem.
Jessika zadowolona z siebie ruszyła w stronę klasy. Była jednak lekko ułomna i pomyliła prawą stronę z lewą. Gdy weszła do sali, zobaczyła rząd komputerów. Zorientowała się, że jest w złym miejscu i chciała wychodzić, gdy zobaczyła ciąg zer i jedynek na tablicy. Taki sam, jaki widziała u hackera z msp. Taki sam, jaki wysłał jej Marcin. Właśnie tutaj znajdowało się rozwiązanie wszystkich jej problemów.
*******************cdn*******************

wtorek, 12 marca 2019

Rozdział 4
Zaczęło się ściemniać. Jessika z przerażeniem spostrzegła, że przez dziwnego smsa od Marcina, kompletnie nie skupiła się na tym, gdzie idzie. Znajdowała się teraz w wąskiej, słabo oświetlonej uliczce. Nagle usłyszała kroki zbliżające się w jej stronę. Odwróciła się i stanęła twarzą w twarz z trochę groźnym ale jednak tak średnio mężczyzną. Patrzyli się na siebie, aż w końcu on zabrał głos.
-E, wiesz, że każdy kto tu przyjdzie to w jape dostaje prawda.
-Nie wiedziałam.
-To już wiesz.
-Dobra weź dziewczyną jestem. 
-Jezu utrudniasz sprawę tylko.
-JezuUuuuuu
Znowu nastała cisza, żadne z nich nie było pewne, co robić. Wtedy Jessika zobaczyła w oddali sylwetkę człowieka, który najwyraźniej z ogromną prędkością kierował się w ich stronę.
-Po co ci koledzy?- spytała Jessika mężczyzny. 
-Jacy koledzy, nie znam typa...- odparł, lecz nie zdążył już dokończyć. Chłopak, który właśnie dotarł, z impetem uderzył go w twarz tak, że ten  aż się przewrócił. 
-AAAaaAaAaAAAAAAA ZOSTAW JESSIKĘ SZMULU- krzyczał. 
-PAULO?!?!- dziewczyna rozpoznała w nim chłopaka spotkanego wcześniej na ulicy, z którym zdradziła Marcina. Dla którego była inna niz wszystkie.
-Jessika nic ci nie jest???- spytał przerażony. 
-Lol nie.
-A to dobrze. 
-Ta +1.
W międzyczasie nieznajomy mężczyzna zaczął wstawać z ziemi.
-Jezu silny jesteś typie. W dodatku dobre serce masz, mogłeś mnie zabić np. a jednak się zlitowałeś- zwrócił się do Paula
-Ta no wiem po moim tacie to mam który był hiszpanem i mnie zostawił i...zresztą nieważne.
-Jezu to takie smutne- nieznajomemu łzy zebrały się w oczach- Tak w ogóle, nazywam się Robert Szybkiwagon, miło mi cię poznać, bohaterze.
-Piękne imię, mi również miło.- odparł Paulo z uśmiechem.
"Czemu mi frajerze kradniesz dialogi" pomyślała Jessika.
-Ej w sumie to mogę się do was dołączyć???-spytał Paula Szybkiwagon
-No ale ja ją tylko do domu odprowadzę bo chyba jest trochę ułomna a potem pójdę do siebie.
-Jezu w siusiaku to mam pls chcę ci towarzyszyć w życiu
-A no spoko spoko jak chcesz.
-Dziena byku.
Jessika wiedziała, ze prędzej czy później będzie musiała wyjaśnić z hiszpanem sytuację z żabki. Musi również zbadać sytuację z dziwnymi smsami Marcina- odkryć jego mroczną przyszłość. Tym wszystkim jednak zajmie się następnego dnia. Na razie zajęła się drogą do domu w towarzystwie Paula i ich nowego kompana.
******************cdn********************


wtorek, 5 marca 2019

Rozdział 3 *DON'T COPY PLS :-(*
"Kurczaczki zdradziłam Marcina no"- pomyślała Jessika i poszła płakać w kącie. Po kilkunastu minutach do pokoju weszła jej mama:
-Możesz przestać ryczeć? 
-NIE NIE MOGE!!! A CZY TY MOŻESZ PRZESTAĆ BYĆ TAKĄ MATKĄ?!!?!? DLACZEGO NIKT MNIE NIE KOCHA?? 
-Dobra weź dziwna jesteś- powiedziała jej matka po czym wyszła z pokoju.
Jessika kontynuowała płakanie. Spojrzała na ekran telefonu. Zero nieodebranych połączeń i tyle samo wiadomości. "Czyli jednak nie mam prawdziwych przyjaciół....."- stwierdziła Jessika po czym zaczęła płakać jeszcze bardziej. Po kilku godzinach nie miała już sił żeby to robić. Był to kolejny powód do płaczu, ale niestety nie mogła już się rozpłakać. Usiadła na łóżku i ponownie spojrzała na telefon. Utwierdziła się w przekonaniu że wszyscy jej nienawidzą, po czym zobaczyła, że jest godzina 22. Bardzo chciało jej się spać, ale planowała spędzić noc na płakaniu, a obie te rzeczy wzajemnie się wykluczały. "Oof chyba dupnę se monsterka"- pomyślała. Ubrała swój crop top, spodnie z dziurami oraz glany. Była inne niż wszystkie, nie dziwne, że Paulo od razu to zauważył. Wyszła z domu trzaskając za sobą drzwiami, żeby nikt przypadkiem nie pomyślał, ze jej przeszło. Skierowała się w stronę sklepu. Gdy już do niego dotarła, zaczęła szukać odpowiedniej półki, gdy nagle ktoś wszedł do środka.
-Buenos dias.- usłyszała Jessika. Głos wydawał jej się znajomy. Wychyliła głowę zza półki i spojrzała w stronę kasy. Tak, to był Paulo! Położył na ladzie bułkę, parówki i ketchup. "Ach, musi być świetnym kucharzem"- pomyślała Jessika.
-To wszystko? - spytał kasjer- W promocji mamy gumę do żucia, dwa opakowania w cenie jednego.
-Podziękuję. - odparł Paulo uśmiechając się.
-Kartą, czy gotówką?
-Kartą proszę.
Kasjer zatrzymał wzrok na karcie kredytowej młodzieńca.
-Paulo, piękne imię...oh, przepraszam, wymsknęło mi się.
Chłopak spojrzał na plakietke kasjera.
-Alejandro również jest bardzo ładne.
-Kurza stopa, nie umie pan czytać? Tu jest napisane Aleksander!
-P-przepraszam...Mój ojciec był hiszpanem, zdarza mi się...
-J-jak to był?
-Zostawił mnie jak byłem mały....
-Przepraszam, zdecydowanie za często zdarza mi się zadawać pytania zupełnie nie na miejscu.
-Nic się nie stało- odparł Paulo pocieszająco. Kasjer w ciszy kasował jego zakupy. Gdy skończył, usłyszał:
-Tak, może być bez grosika.- powiedział Paulo, i z zabójczym uśmiechem zaczął zbliżać się do jego twarzy.
-Przecież zapłacił pan kartą...-przystojny pół hiszpan był coraz bliżej.
Jessika musiała działać. Popchnęła cały stos puszek, a te spadły, rozsypując się po całym sklepie.
-Dziękuję za zakupy, zapraszamy ponownie.-rzucił kasjer i szybko pobiegł zobaczyć, co się stało.
-Adiós, Alejandro.- Paulo ostatni raz posłał w jego stronę uśmiech i wyszedł ze sklepu. Aleksander zdenerwowany podszedł do Jessiki.
-Babo głupia, co ty robisz? Wiesz ile to układem?
-DO KROĆSET FUR BECZEK, NIE OBCHODZI MNIE ILE TO UKŁADAŁEŚ! MASZ ZOSTAWIĆ PAULO W SPOKOJU, ROZUMIESZ?
-Obawiam się, że skoro jestem kasjerem w sklepie, który on często odwiedza, kontakt z nim będzie nieunik---
-NIE WYRAZIŁAM SIĘ JASNO? SPRÓBUJ TYLKO SIĘ DO NIEGO ODEZWAĆ A POŻAŁUJESZ.- wrzasnęła Jessika i wybiegła ze sklepu. Chciała trzasnąć drzwiami, jednak zostały one zbudowane tak, aby zamykały się powoli i nie wydawały żadnych odgłosów.
-Walona Żabka.-syknęła pod nosem i udała się w stronę domu, a przynajmniej tak myślała. A jednak, była lekko upośledzona i zgubiła się ponownie. Nagle usłyszała dźwięk przychodzącego smsa. Był od Marcina. Jego treść była bardzo dziwna. Składała się z samych zer i jedynek. Ostatnio tego typu wiadomość Jessika widziała chwilę przed tym, jak jej cenne konto w pewnej internetowej grze zostało zhackowane. Dziewczyna przerażona wpatrywała się w ekran telefonu. "Marcin...?"
*******************cdn*******************