środa, 3 kwietnia 2019

Rozdział 7

Jessika całą noc nie mogła spać. Była zbyt podekscytowana faktem, że już niedługo dowie się całej prawdy. Jednocześnie bała się, że Marcin może okazać się zupełnie inną osobą, że jego tajemnica będzie czymś, czego nie spodziewała się nawet w najgorszych snach. Sama jednak nie była wobec niego szczera, odkąd poznała Paula. Ich związek stał teraz pod znakiem zapytania. Trzeba było zrobić krok do przodu, a skoro chłopak po bezpośrednim spytaniu się o co chodzi wymyślił jakąś najprostszą wymówkę, to musiała wziąć sprawę w swoje ręce. Gdy nastał nowy dzień, Jessika ubrała się, spakowała, zjadła śniadanie i udała, że idzie do szkoły, mimo, że jej mama i tak nawet nie zwróciła na to uwagi. Była czymś tak zajęta, że nie zauważyłaby nawet, jakby dziewczyna została w domu. Mimo wszystko wolała ona dmuchać na zimne. Po wyjściu z domu od razu skręciła w inną stronę. Wtedy zdała sobie sprawę z tego, że nie ma żadnego kontaktu ani do Paula, ani do jego kompana Szybkiegowagona. Bez nich nie mogła jechać, nie znała tu nikogo innego a samotna podróż naraziłaby ją na zbyt duże niebezpieczeństwo. Już raz przecież wplątała się w kłopoty nawet nie oddalając się zbytnio od domu i gdyby nie Paulo i prawdziwy charakter Szybkiegowagona to nie wiadomo, jak to by się skończyło. Uznała więc, że pójdzie normalnie do szkoły, a swoją podróż z żalem przełoży na kolejny dzień. Ewentualnie jeszcze kolejny, może na za tydzień, może na za miesiąc, spotkanie Paula było przecież jedną wielką loterią. Jessika przerażona zdała sobie sprawę, że może już nigdy go nie zobaczyć. Chciała się popłakać ale rozmazałaby sobie makijaż więc uznała, że odłoży to na później. Wolała teraz o tym nie myśleć. Dziwnym trafem spotykała go prawie przy każdym wyjściu z domu, musi jeszcze kiedyś na niego trafić, prawda? No właśnie, dlaczego tak się działo? Nie mieszkał jakoś bardzo blisko, a jednak tak często trafiali w to samo miejsce w tym samym czasie. Dziewczyna postanowiła nie zawracać sobie tym jednak głowy. Zwykły zbieg okoliczności, pomyślała. Miała teraz ważniejsze rzeczy na głowie. W sprawie pojechania w to dziwne miejsce nic już teraz nie zdziała, a niedługo znowu spóźni się do szkoły. Uznała jednak, że bardzo chce się jej pić i postanowiła wejść do pierwszego lepszego sklepu. Najbliższa okazała się Żabka, do której poszła ostatnim razem. Weszła więc do niej, wzięła zwykłą wodę i udała się z nią do kasy. Zobaczyła przy niej Paula. Nie zwróciła nawet uwagi na to, co kupował, ale zauważyła, że znowu podrywał kasjera, mimo, że tym razem był nim ktoś inny. Była wściekła, jednak jednocześnie cieszyła się, że go spotkała. Było to trochę dziwne, ale to w końcu zwykły zbieg okoliczności, prawda? Chłopak zauważył ją i uśmiechnął się w jej stronę, jednocześnie pakując zakupy.
-Jessika! Dobrze cię widzieć. Poczekam na zewnątrz, dobrze?- krzyknął w jej stronę.
Było to chyba jednak pytanie retoryczne, ponieważ nie czekając na odpowiedź wyszedł ze sklepu i usiadł na pobliskiej ławce. Dziewczyna szybko zapłaciła za wodę i pobiegła do niego.
-Jak ty to robisz, że ciągle jesteś tam, gdzie ja?- spytał Paulo
-Chciałam zapytać o to samo.-odparła Jessika, wymuszając uśmiech. Dalej była zdenerwowana jego podstawą.-Jestem tolerancyjna jak mogę, ale dlaczego flirtujesz z każd...-zaczęła mówić, jednak zdała sobie sprawę, że poprzednio chłopak jej nie widział i z jego punktu widzenia Jessika przyłapała go teraz po raz pierwszy.-Dlaczego flirtowałeś z tym kasjerem?-poprawiła się.-Przepraszam, plącze mi się język.-dodała. 
-A tak o.-odparł chłopak obojętnie.-Ale ty i tak jesteś inna niż wszyscy.- dodał i zaczął się do niej zbliżać z oczywistym zamiarem.
Tym razem jednak dziewczyna nie dopuściła, aby doszło do zdrady i szybko udała, że musi napić się wody, tym samym uniemożliwiając pocałowanie jej. Chłopak chyba nie był tym zadowolony, ale postanowił sobie odpuścić.
-Czemu nie jesteś w szkole?- zmienił temat, aby przerwać niezręczną ciszę.
-Planowałam zaraz do niej iść, ale skoro cię spotkałam, mam do ciebie sprawę. Chciałbyś może razem z Szybkimwagonem pojechać ze mną do pewnego miejsca?
-O jakie miejsce ci chodzi? I jak zamierzasz tam dojechać?
-Zaczekaj.-wyjęła telefon, po czym wpisała w mapy odszyfrowaną wcześniej lokalizację i pokazała ją chłopakowi.-Nad sposobem dojazdu jeszcze się nie zastanawiałam.-przyznała zawstydzona.
-Głupia babo przecież to najważniejsza rzecz, jak mogłaś o tym nie pomyśleć.
-Czemu mnie wyzywasz, przed chwilą jeszcze mówiłeś, że jestem inna niż wszyscy...
-P*ta madre, a czy to się wyklucza? Nie ważne, poniosło mnie. Całe szczęście, Szybkiwagon ma samochód i umie prowadzić. Zaraz do niego zadzwonie. Mam nadzieję, że już nie śpi.
Ale z niego bedboj. Ale to dobrze, łobuz kocha najbardziej, pomyślała Jessika. W międzyczasie Paulo próbował dodzwonić się do Szybkiegowagona.
-...Jak to zrobisz, dam ci przymierzyć mój kozak kapelusz- Jessika usłyszała kawałek rozmowy. -...Dobrze, czekamy pod sklepem, bądź szybko.- Po tych słowach chłopak rozłączył się i zwrócił się do Jessiki: -Zaraz tu będzie.
-Tak po prostu zgodził się na podwiezienie nas do miejsca oddalonego prawie 400 km stąd?
-Tak, najpierw trochę marudził, ale dużo mi zawdzięcza a ja miałem niepodważalne argumenty.
Jessika nic już nie odpowiedziała. Siedzieli więc w ciszy, czekając na Szybkiegowagona. Nie minęło nawet 10 minut, a podjechał do nich czarny samochód. Nie był on może cudem technologii, jednakże wydawał się doskonale spełniać swoją rolę. Szybkiwagon odchylił okno i gestem ręki zachęcił ich do wejścia do środka. Paulo zajął miejsce obok niego, a Jessika została sama z tyłu. Nie za bardzo się jej to podobało, ale nie miała dużo do gadania. Zresztą siedzenie obok osoby, która wcześniej chciała ją zaatakować, również nie było najlepszą wizją. Droga strasznie się dłużyła. Podczas niej Jessika wreszcie wzięła numer do Paula i przy okazji do Szybkiegowagona oraz dowiedziała się wiele zupełnie bezużytecznych rzeczy. Myślała, że zanudzi się na śmierć, gdy Szybkiwagon oznajmił, że zaraz dojadą na miejsce. Serce zaczęło bić jej szybciej, była tak blisko od odkrycia prawdy. Dojechali do jakiegoś nieznanego im lasu. 
-No, dalej nie wjedziemy.- odezwał się Szybkiwagon- musimy iść na piechotę.
Dziewczynie niezbyt się to spodobało, ponieważ zwiększało to prawdopodobieństwo ubrudzenia jej superinnegoniżwszystkie outfitu, jednak wolała już nie narzekać. Przedzierali się przez krzaki, dopóki nie dotarli do czegoś w rodzaju polany. Na środku stała średniej wielkości chatka w opłakanym stanie. Wewnątrz świeciło się światło. Jessika niewiele myśląc zaczęła biec w jej stronę. Paulo i Szybkiwagon próbowali ją powstrzymać, lecz na próżno. Dziewczyna dobiegła do celu i z impetem otworzyła drzwi. Jej oczom ukazał się Marcin siedzący przed laptopem oraz...jej mama. Marcina się spodziewała, ale co robiła tu jej własna matka? Nie mogła uwierzyć własnym oczom.
*********cdn*********

wtorek, 26 marca 2019

Rozdział 6

Dziewczyna stała w drzwiach sali, cały czas intensywnie patrząc na tablicę. Nie mogła uwierzyć, że zwykła pomyłka zaprowadziła ją do tego miejsca. Miejsce, które mogło odmienić całe jej życie i rozwiązać wszystkie, a przynajmniej większość jej problemów. Nie umiała oderwać wzroku od niepozornie wyglądającego ciągu zer i jedynek. Na pierwszy rzut oka wydawały się one być ułożone zupełnie losowo, ale Jessika wiedziała, że skrywają za sobą o wiele więcej.Wiedziała też, że za wszelką cenę musi dowiedzieć się, co to takiego.  Nagle zorientowała się, że powinna już dawno opuścić salę i udać się na tę właściwą lekcję.
-Po co przyszłaś?- spytała starsza, znacznie niższa od Jessiki pani, która najwyraźniej była nauczycielką tego magicznego przedmiotu.
-Jezu no już wychodzę- mruknęła Jessika i odwróciła się w stronę wyjścia- Ale jeszcze tu wrócę!!- odparła z entuzjazmem i wybiegła z sali, co spotkało się ze zdziwieniem uczniów oraz nauczycielki, jednak Jessiki to nie obchodziło. Naprawdę zamierzała tu wrócić, aby odkryć całą prawdę i nikt nie był w stanie odciągnąć jej od tych planów.
Lekcje tego dnia bardzo się dziewczynie dłużyły. Nie mogła przestać myśleć o tych dziwnych ciągach liczb. Nawet nie zwróciła uwagi na swoją  Gdy wreszcie zadzwonił ostatni dzwonek, jako pierwsza wybiegła z sali i pędem ruszyła w stronę klasy, do której trafiła przez przypadek tego samego dnia rano. Zastała tam pakującą się, spotkaną wcześniej nauczycielkę, która spojrzała na nią zdegustowanym wzrokiem.
-Znowu ty, nie jesteś na profilu informatycznym, prawda? Czego w takim razie chcesz?
-M-muszę zapytać panią o te dziwne liczby.- Jessika zdyszana wskazała palcem na jeszcze niestartą tablicę.
-Ach, liczby binarne- odparła nauczycielka i westchęła- w Króliczku wszyscy wiedzą jak to się nazywa...Dobrze jednak, co dokładnie chcesz wiedzieć?
-A czy my jesteśmy w K...-zaczęła mówić Jessika, jednak w porę zorientowała się, że nie powinna irytować osoby, która pomoże jej zmienić całe jej życie- Chcę wiedzieć wszystko.- zaczęła mówić od nowa- Naprawdę wszystko, co one znaczą, do czego służą, jak je odczytywać. Muszę to wiedzieć.
-Zastanawia mnie moja droga, skąd w tobie tyle zapału...Podejrzewam, że informatyka cię nie interesuje, dlaczego więc zadajesz mi takie pytania? I dlaczego miałabym wykorzystać swój wolny czas na pomoc tobie?
-To naprawdę bardzo ważne. Nie mam czasu na tłumaczenie, odwdzięczę się.
-A będziesz w zamian promować wszędzie Króliczka?
-No jacha.
-Dobrze, w takim razie mogę ci pomóc.- odparła z lekką niechęcią nauczycielka i podeszła do tablicy, aby zacząć tłumaczyć.
Jessika w skupieniu przyglądała się całemu procesowi, starannie robiła notatki i starała się jak najwięcej zapamiętać. Po zakończeniu podziękowała nauczycielce i szybko pobiegła do domu, gdzie zamierzała przetworzyć wszystkie zebrane informacje, a następnie wykorzystać je w praktyce. Nie witając się z mamą wbiegła na górę, rzuciła plecak na łóżko i szybko wzięła pierwszy lepszy notatnik. Wyświetliła podejrzaną wiadomość od Marcina i dokładnie przepisała ją na kartkę, aby nie dopuścić się żadnego błędu. Następnie powoli, ale starannie zaczęła zamieniać dziwne cyfry na liczby dziesiętne, które mimo, że dalej wyglądały nieco bezsensownie, na pewno były łatwiejsze do zrozumienia niż w poprzedniej formie.
50.892480, 15.751977
Tak właśnie prezentował się ostateczny wynik. Jessika próbowała wielu rzeczy, jednak w dalszym ciągu nie mogła doszukać się finalnego znaczenia. W końcu uznała, że dobrym pomysłem będzie wyszukanie tego w przeglądarce. Pierwszym i jedynym wynikiem była jakaś lokalizacja w mapach. "Ach, to muszą być współrzędne"-pomyślała. Kliknęła w nie i zaczęła przybliżać mapę. Nie wydawało się to żadnym specjalnym miejscem. Czemu Marcin miałby gdzieś to wysyłać? Czemu jej? Wtedy Jessika zdała sobie sprawę, że chłopak prawdopodobnie pomylił się w odbiorcy. To wcale nie miało być do niej, a do kogoś, komu to miejsce na pewno jest znajome. Marcin zdecydowanie coś przed nią ukrywał. Dziewczyna nie zamierzała tego tak zostawić. Postanowiła, że następnego dnia wybierze się w to miejsce razem z Paulem i Robertem Szybkimwagonem. Odkryje prawdę za wszelką cenę.
**********cdn***********

wtorek, 19 marca 2019

Rozdział 5

Jessika podczas wspólnej drogi z Paulem i nowo poznanym Robertem Szybkimwagonem do domu, zauważyła, że Paulo wygląda jakoś inaczej. No tak! Miał na sobie kapelusz.
-Jezu ale kozak kapelusz. - powiedziała
-Tak, też to zauważyłem - wtrącił Szybkiwagon - dasz przymierzyć?
-Po moim trupie - odparł Paulo.
-Hehe :--D
Dalsza podróż minęła im na wspólnych rozmowach oraz poznawaniu siebie nawzajem. Nadszedł czas rozstania. Jessika wreszcie wymieniła się z Paulem numerami telefonów, a ten razem ze Szybkimwagonem ruszył w swoją stronę. Było już późno. Dziewczyna chciała się położyć, ponieważ jutro czekał ją pierwszy dzień w nowej szkole, jednakże zdała sobie sprawę, że z tego wszystkiego zapomniała o Marcinie. Postanowiła dopytać się go o szczegóły, zanim sama rozpocznie śledztwo. Wyjęła telefon i niepewnie otworzyła konwersację ze swoim chłopakiem. "Co jest kurde" wpisała powoli drżącymi dłońmi, po czym wysłała wiadomość. Niedługo potem przyszło jej powiadomienie, że chłopak odczytał. Minuty, w trakcie których nie otrzymała żadnej odpowiedzi, wydawały się trwać całą wieczność. Z każdą chwilą Jessika stresowała się coraz bardziej, była już na skraju płaczu, jak przez połowę swojego życia, tylko że teraz dwa razy bardziej. Już miała pójść się użalać na tłiterku, kiedy zobaczyła jedną nową wiadomość od Marcina. Wzięła głęboki wdech i otworzyła ją. "Haha to znaczy kocham cię w takim magicznym kodzie hehehe hahaha hihihi buziaczki idź już spać misiu pysiu skarbie kochanie mwaahhh mam nadzieję że nie oglądasz się za jakimiś hiszpanami np jak mnie nie ma;--*
Haha żarcik taki wiem że nigdy byś tego nie zrobiła paaaa". Jessika postanowiła zostawić tę wiadomość bez odpowiedzi. Położyła się na łóżku i patrząc w sufit zaczęła rozmyślać nad sensem swojego marnego życia i innymi rzeczami. "Marcin ty siusiaku - pomyślała - osoba, która zhackowała mi konto na msp, na pewno nie pisała mi, że mnie kocha. Co chcesz przede mną ukryć?!?!?!!!!!!!!!!!" Gdy skończyła już myśleć, popłakała się i poszła spać.
******************************************
Następnego dnia rano obudził ją głos mamy.
-Wstawaj, znowu się spóźnisz.
-ZOSTAW MNIE, WIEM ŻE I TAK MNIE NIE KOCHASZ.- wykrzyknęła Jessika
-Jezu ale o co ci teraz chodzi....
-O G*WNO!!!!!!! CZEMU NIKT MNIE NIE ROZUMIE?
-Dobra idę sobie, spróbuj się tylko spóźnić gówniaro.- odparła mama, po czym wyszła z pokoju, zostawiając dziewczynę samą.
Jessika popłakała się, ale nie mogła poświęcić na tę czynność zbyt dużo czasu, ponieważ rzeczywiście była już prawie spóźniona. Ubrała crop top z napisem "*tu wstaw dowolny cringe napis*", spodnie z dziurami i glany, które pokazywały jaka wyjątkowa jest. Wyszła z domu bez słowa i ruszyła w stronę szkoły. Dotarła na miejsce z 5-minutowym spóźnieniem. Nie była tu wcześniej, więc nie wiedziała gdzie ma iść.
-E, ty, gdzie jest sala 20?- zwróciła się oschłym tonem do losowej osoby z korytarza, żeby wiedziała ona, że z Jessiką się nie zadziera.
-P-po prawej stronie na końcu korytarza...n-nie mam dzisiaj drugiego śniadania, przepraszam, proszę oszczędź mnie. - odpowiedziała przerażona dziewczynka, po czym uciekła z płaczem.
Jessika zadowolona z siebie ruszyła w stronę klasy. Była jednak lekko ułomna i pomyliła prawą stronę z lewą. Gdy weszła do sali, zobaczyła rząd komputerów. Zorientowała się, że jest w złym miejscu i chciała wychodzić, gdy zobaczyła ciąg zer i jedynek na tablicy. Taki sam, jaki widziała u hackera z msp. Taki sam, jaki wysłał jej Marcin. Właśnie tutaj znajdowało się rozwiązanie wszystkich jej problemów.
*******************cdn*******************

wtorek, 12 marca 2019

Rozdział 4
Zaczęło się ściemniać. Jessika z przerażeniem spostrzegła, że przez dziwnego smsa od Marcina, kompletnie nie skupiła się na tym, gdzie idzie. Znajdowała się teraz w wąskiej, słabo oświetlonej uliczce. Nagle usłyszała kroki zbliżające się w jej stronę. Odwróciła się i stanęła twarzą w twarz z trochę groźnym ale jednak tak średnio mężczyzną. Patrzyli się na siebie, aż w końcu on zabrał głos.
-E, wiesz, że każdy kto tu przyjdzie to w jape dostaje prawda.
-Nie wiedziałam.
-To już wiesz.
-Dobra weź dziewczyną jestem. 
-Jezu utrudniasz sprawę tylko.
-JezuUuuuuu
Znowu nastała cisza, żadne z nich nie było pewne, co robić. Wtedy Jessika zobaczyła w oddali sylwetkę człowieka, który najwyraźniej z ogromną prędkością kierował się w ich stronę.
-Po co ci koledzy?- spytała Jessika mężczyzny. 
-Jacy koledzy, nie znam typa...- odparł, lecz nie zdążył już dokończyć. Chłopak, który właśnie dotarł, z impetem uderzył go w twarz tak, że ten  aż się przewrócił. 
-AAAaaAaAaAAAAAAA ZOSTAW JESSIKĘ SZMULU- krzyczał. 
-PAULO?!?!- dziewczyna rozpoznała w nim chłopaka spotkanego wcześniej na ulicy, z którym zdradziła Marcina. Dla którego była inna niz wszystkie.
-Jessika nic ci nie jest???- spytał przerażony. 
-Lol nie.
-A to dobrze. 
-Ta +1.
W międzyczasie nieznajomy mężczyzna zaczął wstawać z ziemi.
-Jezu silny jesteś typie. W dodatku dobre serce masz, mogłeś mnie zabić np. a jednak się zlitowałeś- zwrócił się do Paula
-Ta no wiem po moim tacie to mam który był hiszpanem i mnie zostawił i...zresztą nieważne.
-Jezu to takie smutne- nieznajomemu łzy zebrały się w oczach- Tak w ogóle, nazywam się Robert Szybkiwagon, miło mi cię poznać, bohaterze.
-Piękne imię, mi również miło.- odparł Paulo z uśmiechem.
"Czemu mi frajerze kradniesz dialogi" pomyślała Jessika.
-Ej w sumie to mogę się do was dołączyć???-spytał Paula Szybkiwagon
-No ale ja ją tylko do domu odprowadzę bo chyba jest trochę ułomna a potem pójdę do siebie.
-Jezu w siusiaku to mam pls chcę ci towarzyszyć w życiu
-A no spoko spoko jak chcesz.
-Dziena byku.
Jessika wiedziała, ze prędzej czy później będzie musiała wyjaśnić z hiszpanem sytuację z żabki. Musi również zbadać sytuację z dziwnymi smsami Marcina- odkryć jego mroczną przyszłość. Tym wszystkim jednak zajmie się następnego dnia. Na razie zajęła się drogą do domu w towarzystwie Paula i ich nowego kompana.
******************cdn********************


wtorek, 5 marca 2019

Rozdział 3 *DON'T COPY PLS :-(*
"Kurczaczki zdradziłam Marcina no"- pomyślała Jessika i poszła płakać w kącie. Po kilkunastu minutach do pokoju weszła jej mama:
-Możesz przestać ryczeć? 
-NIE NIE MOGE!!! A CZY TY MOŻESZ PRZESTAĆ BYĆ TAKĄ MATKĄ?!!?!? DLACZEGO NIKT MNIE NIE KOCHA?? 
-Dobra weź dziwna jesteś- powiedziała jej matka po czym wyszła z pokoju.
Jessika kontynuowała płakanie. Spojrzała na ekran telefonu. Zero nieodebranych połączeń i tyle samo wiadomości. "Czyli jednak nie mam prawdziwych przyjaciół....."- stwierdziła Jessika po czym zaczęła płakać jeszcze bardziej. Po kilku godzinach nie miała już sił żeby to robić. Był to kolejny powód do płaczu, ale niestety nie mogła już się rozpłakać. Usiadła na łóżku i ponownie spojrzała na telefon. Utwierdziła się w przekonaniu że wszyscy jej nienawidzą, po czym zobaczyła, że jest godzina 22. Bardzo chciało jej się spać, ale planowała spędzić noc na płakaniu, a obie te rzeczy wzajemnie się wykluczały. "Oof chyba dupnę se monsterka"- pomyślała. Ubrała swój crop top, spodnie z dziurami oraz glany. Była inne niż wszystkie, nie dziwne, że Paulo od razu to zauważył. Wyszła z domu trzaskając za sobą drzwiami, żeby nikt przypadkiem nie pomyślał, ze jej przeszło. Skierowała się w stronę sklepu. Gdy już do niego dotarła, zaczęła szukać odpowiedniej półki, gdy nagle ktoś wszedł do środka.
-Buenos dias.- usłyszała Jessika. Głos wydawał jej się znajomy. Wychyliła głowę zza półki i spojrzała w stronę kasy. Tak, to był Paulo! Położył na ladzie bułkę, parówki i ketchup. "Ach, musi być świetnym kucharzem"- pomyślała Jessika.
-To wszystko? - spytał kasjer- W promocji mamy gumę do żucia, dwa opakowania w cenie jednego.
-Podziękuję. - odparł Paulo uśmiechając się.
-Kartą, czy gotówką?
-Kartą proszę.
Kasjer zatrzymał wzrok na karcie kredytowej młodzieńca.
-Paulo, piękne imię...oh, przepraszam, wymsknęło mi się.
Chłopak spojrzał na plakietke kasjera.
-Alejandro również jest bardzo ładne.
-Kurza stopa, nie umie pan czytać? Tu jest napisane Aleksander!
-P-przepraszam...Mój ojciec był hiszpanem, zdarza mi się...
-J-jak to był?
-Zostawił mnie jak byłem mały....
-Przepraszam, zdecydowanie za często zdarza mi się zadawać pytania zupełnie nie na miejscu.
-Nic się nie stało- odparł Paulo pocieszająco. Kasjer w ciszy kasował jego zakupy. Gdy skończył, usłyszał:
-Tak, może być bez grosika.- powiedział Paulo, i z zabójczym uśmiechem zaczął zbliżać się do jego twarzy.
-Przecież zapłacił pan kartą...-przystojny pół hiszpan był coraz bliżej.
Jessika musiała działać. Popchnęła cały stos puszek, a te spadły, rozsypując się po całym sklepie.
-Dziękuję za zakupy, zapraszamy ponownie.-rzucił kasjer i szybko pobiegł zobaczyć, co się stało.
-Adiós, Alejandro.- Paulo ostatni raz posłał w jego stronę uśmiech i wyszedł ze sklepu. Aleksander zdenerwowany podszedł do Jessiki.
-Babo głupia, co ty robisz? Wiesz ile to układem?
-DO KROĆSET FUR BECZEK, NIE OBCHODZI MNIE ILE TO UKŁADAŁEŚ! MASZ ZOSTAWIĆ PAULO W SPOKOJU, ROZUMIESZ?
-Obawiam się, że skoro jestem kasjerem w sklepie, który on często odwiedza, kontakt z nim będzie nieunik---
-NIE WYRAZIŁAM SIĘ JASNO? SPRÓBUJ TYLKO SIĘ DO NIEGO ODEZWAĆ A POŻAŁUJESZ.- wrzasnęła Jessika i wybiegła ze sklepu. Chciała trzasnąć drzwiami, jednak zostały one zbudowane tak, aby zamykały się powoli i nie wydawały żadnych odgłosów.
-Walona Żabka.-syknęła pod nosem i udała się w stronę domu, a przynajmniej tak myślała. A jednak, była lekko upośledzona i zgubiła się ponownie. Nagle usłyszała dźwięk przychodzącego smsa. Był od Marcina. Jego treść była bardzo dziwna. Składała się z samych zer i jedynek. Ostatnio tego typu wiadomość Jessika widziała chwilę przed tym, jak jej cenne konto w pewnej internetowej grze zostało zhackowane. Dziewczyna przerażona wpatrywała się w ekran telefonu. "Marcin...?"
*******************cdn*******************

sobota, 23 maja 2015

Rozdział 2
Spojrzałam na niego. Piękne imię...-pomyślałam.Musiał zauważyć, że stoję i gapię się na niego jak głupia, bo zapytał:
-Coś nie tak?
-Nie, nic takiego... Jesteś zza granicy?
-Nie, dlaczego pytasz?
-Twoje imię...
-Aaaa, o to chodzi.- uśmiechnął się pod nosem- Mój ojciec był Hiszpanem. Koniecznie chciał, żebym miał w sobie coś hiszpańskiego. Padło na imię.
-Był?...
-Znaczy się jest... ale dla mnie go nie ma...
-Co masz na myśli?- odruchowo złapałam go za ramię, lecz zawstydzona szybko cofnęłam rękę.
-Zostawił matkę jak miałem 2 lata... opuścił nas...
-B-bardzo mi przykro, przepraszam, że pytałam- zaczerwieniłam się. W myślach ochrzaniłam się za swoją wścibskość. Zdecydowanie za często zdarzało mi się zadawać pytania wręcz nie na miejscu. Lekki uśmiech znów pojawił się na jego twarzy.
-Nie ma sprawy, wiele osób się o to pyta.
-Naprawdę, nie powinnam...-Paulo nic nie mówiąc złapał mnie za rękę.
-Ale... próbowałam zaprotestować.
-Ciii... nic nie mów- uciszył mnie chłopak. Ku mojemu zdziwieniu rzeczywiście zamilkłam. Szliśmy tak przez kilka minut.Po pewnym czasie Paulo powiedział:
-Jesteśmy na miejscu. Puściłam jego rękę i odwróciłam się w stronę domu.
-Stój!- powiedział. Zwróciłam twarz w jego kierunku. Wtedy złapał mnie za podbródek, i spojrzał prosto w oczy.
Jesteś... inna niż wszystkie... wyszeptał. Wtedy jego usta lekko musnęły moje i złączyliśmy się w pocałunku. Po jakimś czasie otworzyłam oczy. Poczułam, że łzy spływają mi po policzku. Czułam się jednocześnie wspaniale jak i okropnie.Zdradziłam Marcina.
-C-coś nie tak?- Paulo wyglądał na zaniepokojonego.
-J-ja tak nie mogę!-powiedziałam drżącym głosem, po czym po prostu uciekłam...

wtorek, 10 marca 2015

Rozdział pierwszy ( i wstęp ) :) ********** DON'T COPY !

*********************************************************************************Wstęp
 *********************************************************************************
 Siedziałam bez ruchu w samochodzie. Chciało mi się płakać, ale nie wypadało, w końcu od dzisiaj mam już 16 lat... Spojrzałam przez szybę. Lało. Mama na próżno próbowała mnie zagadać. Niech sobie nie myśli, że powiem do niej chociaż jedno słowo- nie po tym, co zrobiła. Phi... świetny mi prezent na urodziny  .Miałam wspaniałe życie: najlepszą przyjaciółkę- Magdę, oraz najlepszego na świecie chłopaka- Marcina. Teraz sobie myślę, że to wszystko było za piękne, żeby tak zostało, a mianowicie mojej mamie zachciało się wyjechać do Krakowa, i to w moje urodziny. Niby ma tam "lepszą pracę" ( ja osobiście uważam, że sto złotych więcej miesięcznie to nic w porównaniu ze stratą wszystkiego co kochasz), ale teraz nic nie będzie jak dawniej... Wyciągnęłam z kieszeni komórkę: 21 nieodebranych połączeń i 7 nowych wiadomości. Uśmiechnęłam się pod nosem. Jednak dobrze jest mieć prawdziwych przyjaciół...
*********************************************************************************
                                                                    Rozdział 1
*********************************************************************************
Gdy dotarłyśmy do domu od razu weszłam na górę do mojego nowego pokoju. Zatrzasnęłam za sobą drzwi i "rzuciłam" się na łóżko. Zasnęłam...
                                                         *****************
Obudziło mnie skrzypienie  schodów. Na początku trochę się przestraszyłam, ale gdy zobaczyłam w drzwiach sylwetkę mamy, zepsuł mi się humor.
-Po co tu przyszłaś - zapytałam oschle. Normalnie miałabym wykład o odzywaniu się do osób starszych ode mnie, ale nie tym razem.
-Chciałam... przeprosić- powiedziała. Nie wzruszyło mnie to jednak.
-Pamiętasz jak mi mówiłaś, że przeprosiny nie są prawdziwe, gdy nie zrozumie się błędu jaki się popełniło?
-Tak, ale...
-No właśnie. A tylko prawdziwe przeprosiny są coś warte. - to mówiąc zeszłam na dół, ubrałam kurtkę i wyszłam. Wychodząc usłyszałam jeszcze:
-Ale... ale ja nie popełniłam żadnego błędu...
-Właśnie o to chodzi... - odkrzyknęłam i zatrzasnęłam za sobą drzwi.
                                                         *****************
Przestało padać. Pospacerowałam trochę, zwiedziłam okolice, po czym stwierdziłam że nawet tu ładnie, a może nawet ładniej niż w Warszawie... Chciałam już wrócić do domu, lecz zdałam sobie sprawę, że  nie znam drogi. Zaczęłam się bać. Był już wieczór. Nagle zobaczyłam jakiegoś chłopaka. Postanowiłam zaryzykować:
-Przepraszam...?- powiedziałam nieśmiało. Chłopak lekko się uśmiechnął, po czym zapytał:
-Zgubiłaś się?
-Ta.....skąd wiedziałeś?
-Nowi przeważnie pytają się mnie o drogę, a Ciebie jeszcze tutaj nie widziałem...
-...
-Nie podoba Ci się tu?
-Podoba... tylko nie chciałam tu jechać
-Dlaczego...
-Wiesz, tam miałam wszystko co kochałam... Wracając do tematu, Gdzie jest ul. Kwiatowa 11?
-Mogę Cię tam zaprowadzić...
-Ok
-Jak się nazywasz?
-Jessika
-Paulo...
*********************************************************************************
                                             CDN